A właściwie pewnej akwarelki
Las za Bielawą zmalowałam z cudnej fotki Romka - Szafrana ;-) Baaaaaardzo chciałam coby wyszło niebanalnie i lekko, no i ćwiczyłam przede wszystkim sosny ... Ich smukłe pnie jak zwykle były dla mnie wyzwaniem - bo jakoś nie umiem namalować prostej kreski - niezależnie od narzędzia :D
Już miałam chęć posłużyć się linijką, alem odrzuciła.
Paletę kolorów ograniczyłam do sieny nat, jakiegoś czerwonego , ultramaryny i brązu van dyck , kapkę sieny palonej chyba też użyłam :-)
Wersja pierwsza obrazka :
Teoretycznie osiągnęłam to o co mi szło, ale brakowało mi konsekwencji plamy i światła - niby światło przebija przez drzewa ale brak cienia mnie irytował ... Denerwowały mnie też plamy na dole pracy - takie toporne i odstające od reszty .
Wzięłam więc pędzelek i zmieniłam cały dół :
Tę wersję wstawiłam do posta poniżej. Niestety, zbyt dużo farby sprawiło, że dół stał się brudny i ciężki ... Ot błoto . Nie dawało mi ono spokoju i następnym krokiem był marsz do łazienki i wymycie pod strumieniem ciepłej wody caaaaaaaaaałej drogi i pobocza :-) (krzaków po lewej za sosnami też)
Udało mi się wymyć prawie do białego .
Wysuszyłam papier suszarką do włosów i zrobiłam trzecie podejście.
Efekt poniżej.
W tej wersji irytuje mnie tylko widoczna faktura papieru na drodze ... No cóż - nie miałam cierpliwości i nie chciałam czekać aż papier całkiem wyschnie sam, no i nie chciało mi się go "wyprasować"
Cóż, człowiek się całe życie uczy - grunt, że nie pocięłam pierwszej wersji - bo w ostateczności miałam ją zmniejszyć do wielkości 50x30 ... teraz ma 70x40 + marginesy białe :-)
Pozdrawiam Gości serdecznie i proszę - uczcie się na moich błędach też :D
piątek, 2 listopada 2012
poniedziałek, 29 października 2012
Dwa lasy
Podobne niby ... a jednak różne :) Jedenrośnie w Zdbicach - na północy , drugi za Bielawą - na południu :-)
Oba o tej samej porze roku i dnia - czyli o świcie...
Mam ostatnio obsesję sosnową :) więc ćwiczę.
Pierwszy popełniłam z użyciem indygo, sieny nat i brązu van dyck, drugi - ultramaryny, sieny nat i palonej, brązu van dyck i czerwieni pt kraplak bo chciałam coby był cieplejszy.
No i oczywiście dużo wody i ręczników papierowych i cierpliwości :D
Nie wiem co mnie podkusilo domalować cienie ... cóż, jutro pomyślę jak to naprawić :D
pozdrawiam gości serdecznie :)
Oba o tej samej porze roku i dnia - czyli o świcie...
Mam ostatnio obsesję sosnową :) więc ćwiczę.
Pierwszy popełniłam z użyciem indygo, sieny nat i brązu van dyck, drugi - ultramaryny, sieny nat i palonej, brązu van dyck i czerwieni pt kraplak bo chciałam coby był cieplejszy.
No i oczywiście dużo wody i ręczników papierowych i cierpliwości :D
Nie wiem co mnie podkusilo domalować cienie ... cóż, jutro pomyślę jak to naprawić :D
pozdrawiam gości serdecznie :)
piątek, 26 października 2012
Trochę o warsztacie :-)
Od trzech tygodni uczęszczam na spotkania Klubu Amatora przy SPA w ŁDKu . Okazało się, że kilka osób zna moje malarstwo z netu :-) . Przy okazji prezentacji prac zasypano mnie pytaniami dotyczącymi materiałów których używam .
No więc :-) ...
Mój ukochany papier to bawełna 100% w arkuszach 56x76 cm Canson Fontenay . Ma dwie strony - gładką i z lekką fakturką(preferuję gładką). Jest mięsisty, odporny na wiele "przecierek" i wiele warstw farby. Nie grzybi się za często, nie faluje za mocno (chociaż bywa że przy nierównomiernym pokryciu go wodą wyrastają jakieś górki... Po wyschnięciu papier ładnie się prostuje (chociaż też nie zawsze idealnie)
Dzieje się tak z mojego lenistwa :) oraz skąpstwa :D.
Powinnam wcześniej papier namoczyć a później naciągnąć - albo na deskę, albo na krosna - jak czyni to wielu profesjonalnych akwarelistów. Po takim działaniu - wysuszony a następnie ponownie zmoczony papier nie ma prawa się odkształcić w czasie malowania. Niestety, nie mam krosien , ani cierpliwości. Dlatego czasami nawet nie naciągam suchego papieru - ot - przyklejam do podkładu jedynie dwa boki i biorę się za malowanie. :-)
Farby - w tubach - Rembrandty. Ostatnio Talens przestał produkować tubki 20 ml ... Zmienił opakowania na 5ml i 10 ml - - gama kolorystyczna -80 kolorów... Ceny tubki 5ml są takie, jak 10 ml vanGogh , nie znalazłam natomiast cen tubek 10 ml ... Jeśli okaże się, że są droższe niż 15 ml Schminki - będę zmuszona kupować te drugie ... Na dziś mam spory zapas :) więc jest szansa, że zanim go zużyję - poznam ceny nowych opakowań.
Farby dobieram pod kątem ich transparentności - czyli nabywam takie, które nie są kryjące a najwyżej półkryjące. Ostatnio odrzuciłam sepię i szarość payna - oba kolory brudzą i w większej ilości (w moim wydaniu) wyglądają jak plakatówki. Wróciłam do ukochanego indygo i brązu van dyck :-) Nie używam zielonej farby !! Wszystkie zielenie uzyskuję z mieszania zółci, oranżu i indygo albo payna.
Pędzle - wciąż te same - czyli wiewiórki Renesansu, jakieś sobole i wiewiórki oraz krówki Kozłowskiego, jedna wielka, płaska koza Kolibri (muszę nabyć ze dwie mniejsze) kilka syntetycznych riggerów - do maski i esów- floresów.
Jak mi finanse pozwolą nabędę sobie sobole Kolibri serii 98 ... te największe :-) i koniecznie jakieś płaskie, szerokie ale cienkie krówki...
Im większy pędzelek tym piękniejsza plama :) - nawet do małych formatów wskazane !!! Unika się wtedy wrażenia dziubdziania "na sucho" bo ilośc farby w takim sobolku - który ma cienki czubek choć jest wielki - pozwala na pokrycie całej kartki A4 bez konieczności ponownego maczania.
Dodatkowo używam :
- płyn maskujący Talensa - ten szary - jest wodorozcieńczalny, można go nakładać na mokrą kartkę,oraz nie klei tak włosia jak inne maski.
- spryskiwacz (taki do kwiatków się nadaje też, mimo, że ma spore gabaryty) - koniecznie!!! - malując u Romka moje tutorialki nie miałam spryskiwacza i próbowałam go zastąpić szczoteczką do zębów - efekt beznadziejny :-)
- ołówek - najlepiej miękki
- gumka - też miękka
- papierowa taśma malarska - najtansza - ma najsłabszy klej wiec nie niszczy papieru podczas odklejania
- podkładki z pleksi albo sklejki - można też wykorzystać plecy od jakiejś antyramy ;-)
- sztalugę - mam taką , którą mogę obniżyć do poziomu kolan i w razie konieczności malować poziomo. Sztaluga jest pomocna szczególnie przy dużych formatach - malując na stole muszę stać - bo brakuje mi "rozmachu" na siedząco :-)
Pozdrawiam Gości :-)
No więc :-) ...
Mój ukochany papier to bawełna 100% w arkuszach 56x76 cm Canson Fontenay . Ma dwie strony - gładką i z lekką fakturką(preferuję gładką). Jest mięsisty, odporny na wiele "przecierek" i wiele warstw farby. Nie grzybi się za często, nie faluje za mocno (chociaż bywa że przy nierównomiernym pokryciu go wodą wyrastają jakieś górki... Po wyschnięciu papier ładnie się prostuje (chociaż też nie zawsze idealnie)
Dzieje się tak z mojego lenistwa :) oraz skąpstwa :D.
Powinnam wcześniej papier namoczyć a później naciągnąć - albo na deskę, albo na krosna - jak czyni to wielu profesjonalnych akwarelistów. Po takim działaniu - wysuszony a następnie ponownie zmoczony papier nie ma prawa się odkształcić w czasie malowania. Niestety, nie mam krosien , ani cierpliwości. Dlatego czasami nawet nie naciągam suchego papieru - ot - przyklejam do podkładu jedynie dwa boki i biorę się za malowanie. :-)
Farby - w tubach - Rembrandty. Ostatnio Talens przestał produkować tubki 20 ml ... Zmienił opakowania na 5ml i 10 ml - - gama kolorystyczna -80 kolorów... Ceny tubki 5ml są takie, jak 10 ml vanGogh , nie znalazłam natomiast cen tubek 10 ml ... Jeśli okaże się, że są droższe niż 15 ml Schminki - będę zmuszona kupować te drugie ... Na dziś mam spory zapas :) więc jest szansa, że zanim go zużyję - poznam ceny nowych opakowań.
Farby dobieram pod kątem ich transparentności - czyli nabywam takie, które nie są kryjące a najwyżej półkryjące. Ostatnio odrzuciłam sepię i szarość payna - oba kolory brudzą i w większej ilości (w moim wydaniu) wyglądają jak plakatówki. Wróciłam do ukochanego indygo i brązu van dyck :-) Nie używam zielonej farby !! Wszystkie zielenie uzyskuję z mieszania zółci, oranżu i indygo albo payna.
Pędzle - wciąż te same - czyli wiewiórki Renesansu, jakieś sobole i wiewiórki oraz krówki Kozłowskiego, jedna wielka, płaska koza Kolibri (muszę nabyć ze dwie mniejsze) kilka syntetycznych riggerów - do maski i esów- floresów.
Jak mi finanse pozwolą nabędę sobie sobole Kolibri serii 98 ... te największe :-) i koniecznie jakieś płaskie, szerokie ale cienkie krówki...
Im większy pędzelek tym piękniejsza plama :) - nawet do małych formatów wskazane !!! Unika się wtedy wrażenia dziubdziania "na sucho" bo ilośc farby w takim sobolku - który ma cienki czubek choć jest wielki - pozwala na pokrycie całej kartki A4 bez konieczności ponownego maczania.
Dodatkowo używam :
- płyn maskujący Talensa - ten szary - jest wodorozcieńczalny, można go nakładać na mokrą kartkę,oraz nie klei tak włosia jak inne maski.
- spryskiwacz (taki do kwiatków się nadaje też, mimo, że ma spore gabaryty) - koniecznie!!! - malując u Romka moje tutorialki nie miałam spryskiwacza i próbowałam go zastąpić szczoteczką do zębów - efekt beznadziejny :-)
- ołówek - najlepiej miękki
- gumka - też miękka
- papierowa taśma malarska - najtansza - ma najsłabszy klej wiec nie niszczy papieru podczas odklejania
- podkładki z pleksi albo sklejki - można też wykorzystać plecy od jakiejś antyramy ;-)
- sztalugę - mam taką , którą mogę obniżyć do poziomu kolan i w razie konieczności malować poziomo. Sztaluga jest pomocna szczególnie przy dużych formatach - malując na stole muszę stać - bo brakuje mi "rozmachu" na siedząco :-)
Pozdrawiam Gości :-)
piątek, 19 października 2012
Trzy pejzaże - trzy kolory
Taki cykl sobie wymyśliłam i zmalowałam :-)
Wymyśliłam też format panoramiczny - bo Kok tak go lubi :D ale niestety, przez zastosowanie złego zabezpieczenia szerokich marginesów upaprałam je z lekka i cały misterny plan oprawienia tych prac poszedł na spacer ...
Będę starała się jakoś usunąć farbę - może wyskrobię ? - wszak bawełna wiele zniesie :D
a tymczasem wycięłam Gimpem same zamalowane części i prezentuję :
1/ pejzaż zielony - kiedyś mój najmniej lubiany kolor - teraz go zaczynam rozumieć :)
2/pejzaż fioltowo-pomarańczowy - czyli widok zza mojego okna w kolorach jesiennych
3/ pejzaż w kolorze indygo - przełamałam lekko rudością coby nie był aż tak monotonny
Wymyśliłam też format panoramiczny - bo Kok tak go lubi :D ale niestety, przez zastosowanie złego zabezpieczenia szerokich marginesów upaprałam je z lekka i cały misterny plan oprawienia tych prac poszedł na spacer ...
Będę starała się jakoś usunąć farbę - może wyskrobię ? - wszak bawełna wiele zniesie :D
a tymczasem wycięłam Gimpem same zamalowane części i prezentuję :
1/ pejzaż zielony - kiedyś mój najmniej lubiany kolor - teraz go zaczynam rozumieć :)
2/pejzaż fioltowo-pomarańczowy - czyli widok zza mojego okna w kolorach jesiennych
3/ pejzaż w kolorze indygo - przełamałam lekko rudością coby nie był aż tak monotonny
Obrazki mają szerokość 72 cm i wysokość około 40
Naszykowałam sobie kolejny papier - dość dawno temu i czekam na sprzyjającą okoliczność coby go zamalować.
Tradycyjnie mam problem z wyborem tematu bo chce mi się aż trzy namalować ... Może pociągnę zapałki, który pierwszy ?
Ciągnie mnie do malowania i do ludzi zaczynam wychodzić :-)
Pozdrawiam Gości serdecznie !!! :-)
sobota, 6 października 2012
Oprawa w antyramy z pleksy
Pleksowe antyramy mają dwie zalety : są lekkie i bezpieczniejsze w transporcie.
Mają też kilka wad :
1/ przyciągają kurz, który osiada na obrazku POD pleksą,
2/ uszkadzają się nawzajem w czasie transportu o metalowe klipsy
3/ pleksa jest zazwyczaj tak cienka, że wypada spod klipsa jeśli nie zastosujemy passe-partout
4/ przy dużych formatach antyrama jest mało sztywna i ulega pofalowaniu .
Te cztery wady postanowiłam zlikwidować :-) stosując pewien myk . Nie spotkałam się do tej pory z takim rozwiązaniem więc zakładam, że to mój patent :D
Przy okazji opowiem jak oprawić mniej więcej jednakowo dwie antyramy tej samej wielkości :-)
Materiały potrzebne do zadania to :
1/taśma uniwersalna (gruba, wytrzymała, zbrojona , wodoodporna) w kolorze, który nam odpowiada (są czarne, stalowe, białe, czerwone, zielone ...) i szerokości 4,8 cm, Taka taśma bywa w różnych długościach i cenach - mnie udało się kupić srebrną, długości 22 m. w cenie ponizej 10 zł
2/ taśma samoprzylepna papierowa - taka najtańsza, wąska
3/ taśma do opakowań - szeroka, dowolnego koloru ( biała, przezroczysta czy beżowa)
4/ nożyczki
5/ewentualna linijka
Miesiąc temu oprawiłam jeden z obrazków za pomocą czarnej taśmy, ale ten kolor zbyt do mnie nie przemawiał, więc nabyłam stalową i przystąpiłam do pracy :-)
1. Wzorem była pierwsza praca - ułożyłam ją na płaskiej powierzchni
2. Odpięłam pleksę z drugiej antyramy i położyłam na tej pierwszej , taśmą papierową zaznaczyłam szerokości ramek
3. Zdjęłam pleksę ze znacznikami, wytarłam dokładnie ze śladów palców
4/Odwróciłam na lewą stronę i nałożyłam na płytę pleców. Zabezpieczyłam taśmą papierową trzy strony - przed przesunięciem
5/ nakleiłam na górną krawędź taśmę uniwersalną zakrywając znaczniki .
6/ nadmiar taśmy wywinęłam na drugą stronę - zaklejając tym samym szparę pomiędzy pleksą a pilśnią
7/ Nakleiłam białą taśmę do opakowań - zabezpieczając brzeg przed odklejeniem
8. Odkleiłam paski papierowej taśmy zabezpieczające przed przesuwaniem się pleksy, i wsunęłam pomiędzy pleksą a pilśnię obrazek
9. Wyśrodkowałam pracę względem znaczników i po kolei okleiłam każdy bok postępując tak, jak z pierwszym
10. Okleiłam białą taśmą wszystkie brzegi na odwrocie i uzyskałam sztywną i zabezpieczoną przed wnikaniem kurzu antyramę. Przy tym sposobie metalowe klipsy są zbędne.
Pierwszy, wzorcowy obrazek okleiłam tą samą stalową taśmą i po wypucowaniu obu powiesiłam na ścianie :-)
Papierowa taśma, która służyła jako znaczniki tkwi wciąż pomiędzy obrazkiem a pleksą - bo pleksę odwróciłam taśmą do środka więc nie przeszkadzała w naklejaniu taśmy srebrnej :-)
Tym sposobem oprawię sobie chyba wszystkie akwarelki w te antyramy, które posiadam . Zaoszczędzę na passe-partout :-)
Pozdrawiam Gości serdecznie :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)











